- Jeszcze herbaty? –
Pyta mnie jakaś kobieta z posterunku policji.
Przecząco kiwam głową i mocniej zaciskam w dłoni kubek, do
połowy wypełniony zimnym już napojem. Wciąż nie zdjęłam rękawicy, więc szpony
nieustannie ocierają się o porcelanowe naczynie, wydając nieprzyjemny dźwięk.
Kayako siedzi obok
mnie i płacze już od godziny. Biały makijaż zmazał jej się prawie do końca, a
czarna peruka osunęła się na bok. Teraz ją poznaję. To Lynn z naszej szkoły.
Razem z Billym, czyli Krzykiem chodzili do starszej klasy.
Po mojej lewej, w
skulonej, wręcz embrionalnej pozycji kiwa się Carolyn. Chyba tylko mnie udaje
się zachować resztki zdrowego rozsądku.
- Carolyn. – Mówię
miękko. Muszę ją uspokoić. – To wcale nie znaczy, że w twoim domu był morderca.
– Sama nie wierzę w to co mówię.- Może on… po prostu się upił, uderzył w głowę.
- Przyznaj, że sama
w to nie wierzysz. – Jąka się.
Czy ona naprawdę czyta mi w myślach?! Ma rację. Nie wierzę.
Ktoś Billy’ego zamordował.
- Dlaczego nie
pozwoliłaś mi go dotknąć? Może jeszcze żył.
- Nie żył. Dobrze o
tym wiesz. – Mówię stanowczo. – A gdybyś go dotknęła, znaleźliby na nim TWOJE
odciski palców i to TY byłabyś główną podejrzaną.
- Jasne. – Sili się
na blady uśmiech. – Dzięki Sherlocku Holmesie.
- Nie ma za co.
- Ann! – Słyszę rozpaczliwy krzyk mamy.
Podbiegam do niej i obejmuję ją.
- Mamo… - Wzdycham.
- Co się stało? –
Pyta zdenerwowana i spazmatycznie zgarnia włosy z mojej twarzy. – Zadzwonili do
mnie z policji. Bałam się, że coś się stało.
- Mamo… W domu
Carolyn został zamordowany chłopak.
- Mój Boże… Kto to?
– Pyta ze zgrozą.
- Billy Serkiss. –
Odpowiadam beznamiętnie. – To Carola go znalazła.
- Wracajmy do domu.
– Sugeruje mama, a ja odwracam się i zauważam, że właśnie przyszli rodzice
Jasona.
- Tak. Chodźmy.
***********
Siedzę na naszej
puchowej kanapie i jem pieczonego kurczaka oglądając obiecanego ,,Ghost Ridera”.
Właśnie dochodzi moment, w którym Johnny Blaze podpisuje cyrograf krwią.
Po chwili mama siada
obok mnie z podobną porcją kurczaka.
- Znów dzwonili z
polcji. Masz stawić się jutro o dziesiątej na posterunku, w celu złożenia
zeznań. – Mówi.
- Dobrze. –
Wzdycham.
Już chyba nigdy się
od tego nie uwolnię.
************************
I oto kolejny. ;) Komentujcie, to bardzo motywuje.
Fajny, ale trochę krótki. Mam nadzieję, że do napisania kolejnego nie będę musiała zmuszać Cię siłą. Rozdział podobał mi się. Czekam na next. ~Dorcas
OdpowiedzUsuńPrzepraszam że tak późno komentuje ale miałam ostatnio szlaban więc sama rozumiesz. Rozdział boski. Mam nadzieję że będzie więcej brutalności.
OdpowiedzUsuńNo proszę dramatyzmu ciąg dalszy. Zgadzam się z Dorcią że fajny ale krótki.
OdpowiedzUsuńMotywuje i czekam na dalsze.
Pozdrawiam Rose :)
Ja Ci dam Dorcię!
Usuń