- Julian, nie! –
Wrzasnęłam – Ja mam WSTRZĄS MÓZGU. – Dokończyłam akcentując ostatnie dwa
wyrazy.
- Tu chodzi o
mafię. – Wyszeptał Julian. – Chodzi o twoje bezpieczeństwo
Wcale tego nie chciałam. Gdybym mogła przewidzieć, że tak to
się skończy, nigdy nie angażowałabym się w znajomość z Julianem.
- Gdzie niby
mielibyśmy uciec i kiedy? – Zapytałam.
- Nie mam pojęcia.
Może do Liverpoolu, albo w ogóle jakiegoś innego kraju. Co do czasu… Może nawet
dzisiaj. – Oświadczył.
- Kiedy??? Czego
nie zrozumiałeś w pojęciu ,,Wstrząs mózgu”? – Zapytałam oburzona.
Co on sobie myślał? Że pojadę z nim w nieznane, chociaż mam
ciężki uraz, a w dodatku w ogóle go nie znam?
- Posłuchaj
Marylo…- Zaczął. – Musisz wypisać się na własne życzenie. Oni mogą już w tej
chwili być na naszym tropie.
Przestraszyłam się nie na żarty. Gdyby ktoś jeszcze tydzień
temu oświadczył mi, że będę uciekać przed mafią narkotykową, wyśmiałabym go.
- Nie wiem. –
Powiedziałam.
- Zrób to. Inaczej
możesz nas wplątać w ogromne tarapaty. – Powiedział i ruszył w stronę wyjścia.
Minął się z lekarzem.
- Dzień dobry
pani… - Zaczął i spojrzał na kartkę w swoim notesie. - …Kępińska. Ja się pani
czu…
- Chcę się
wypisać.- Oświadczyłam twardym tonem. – Na własne życzenie.
***************
Spakowałam
wszystkie rzeczy do torby i szybkim krokiem wyszłam ze szpitala. Czekał tam na
mnie Julian. Skąd mógł wiedzieć, że to zrobię? Nieważne. Teraz, skoro już się
wypisałam najważniejsze jest to, żeby jak najszybciej uciec.
- Wiedziałem, że
przyjdziesz. – Uśmiechnął się.
- Jak przez ciebie
trafię na OIOM to obiecuję, że wytoczę ci proces. –Zagroziłam.
- Nie martw się.
Stoi przed tobą przyszły lekarz, który dobrze wie co robić.
Szturchnęła go w
ramie i zaczęłam iść przed siebie.
- Wiesz w ogóle
dokąd idziesz? – Zapytał
- Nie.
- Najpierw idź do
domu i spakuj tylko najpotrzebniejsze rzeczy. I nikt ma cię nie widzieć.
Przyjadę po ciebie o piątej. – Instruował.
- Dobra. – Odparłam
i zaczęłam truchtać w stronę domu. Ucieszyłam się, że domowników jeszcze nie ma
i, że będę mogła załatwić wszystko szybko i sprawnie. Miałam mieszane uczucia
co do tego wyjazdu, ale wiedziałam, że to zło konieczne. Zaczęłam pakować do
jednej z moich najbardziej pojemnych torebek potrzebne przedmioty takie jak
telefon, pieniądze, szczoteczka do zębów czy ubrania. Gdy byłam gotowa
spojrzałam na zegarek i uświadomiłam sobie, że do piątej zostało niecałe pół
godziny. Szybko zadzwoniłam do Marceliny.
- Co tam Mary?
–Zapytała przyjaciółka.
- Prosiłam cię,
żebyś tak do mnie nie mówiła. – Zaczęłam. – I jeszcze jedno…
Zawahałam się. Czułam się jak wtedy, kiedy musiałam
powiedzieć Ance o wyjeździe do Londynu. Postanowiłam powiedzieć Marcelinie całą
prawdę.
- Co takiego? –
Zapytała.
- Zadarliśmy z
mafią i musimy uciekać. Ja i Julian. – Opowiedziałam w skrócie. Bałam się, że
zareaguje podobnie jak Anka.
- Wow. –
Usłyszałam przyjaciółkę. – To zabieram się z wami.
- Nie możesz. To
zbyt niebezpieczne.- Zaprotestowałam
- Niebezpieczne?
Chyba dla ciebie. – Odrzekła ze stoickim spokojem Marcelina. Tak jakby ucieczka
przed mafią była dla niej czymś naturalnym.
Chyba będę musiała się zgodzić. W końcu była moją najlepszą
przyjaciółką. Z nią byłoby mi raźniej. Poza tym jeżeli wszystko pójdzie dobrze
nic nam nie będzie.
- Dobra. Pakuj się
i pędem do mojego domu. – Rozkazałam, a Marcelina się rozłączyła. Wrzuciłam
telefon do torebki i położyłam się na łóżku. Tak. Nigdy bym się tego nie spodziewała.
*****************
Julian przyjechał
pod mój dom czarnym peugeotem. Zdziwił się na widok Marceliny stojącej obok
mnie.
- A ta pani co tu
robi? –Zapytał
- Ona jedzie z
nami. – Oświadczyłam.
- Nie ma takiej
opcji. – Powiedział Julian i zaczął pakować moja torebkę na tylne siedzenie.
- Posłuchaj
blondasku, nie ma nawet takiej opcji żebym nie jechała. Maryla to moja
najlepsza przyjaciółka i nie zabierze mi jej żaden napalony Anglik. – Oświadczyła
cały czas pełna spokoju Marcelina i wsiadła do auta. Julian się zaśmiał.
- Chyba polubię
twoją koleżankę. – Powiedział.
Wtedy poczułam ukłucie zazdrości. Julian polubi Marcelinę.
Co prawda nie był moim chłopkiem, ale czułam do niego coś więcej. Możliwość, że
mógłby polubić jakąś inną dziewczynę wydawała mi się nie do pomyślenia. Ale w
tedy nie było czasu na przemyślenia. Szybko usiadłam z tyłu obok przyjaciółki i
przygotowałam na największą ,,przygodę” swojego całego życia.
******************************
Długo nie pisałam, ale oto i kolejny rozdział J
Podziękujcie Tini. :D
Nareszcie! Tak długo czekałam choć i tak nie do końca się wszystko wyjaśniło. Życzę weny ~Tini
OdpowiedzUsuńRozdział super. Nie spodziewałam się że w tą strone pójdziesz.
OdpowiedzUsuńPS: Dzięki Tini za załatwienie kolejnego rozdziału :)
Rozdział super! Nawet nie wiesz jak się cieszę, że już wstawiłaś. Weny ~Dorcas
OdpowiedzUsuńHmm.... Ciekawy ten wątek Marceliny. Nie spodziewałam się że z nimi pojedzie. Ciekawe co dalej. Weny ~Viola
OdpowiedzUsuń