Obudziłam się z myślą, że to nie będzie dobry dzień. Ubrałam się w zieloną koszulkę i jeansy, spakowałam książki do torby i spojrzałam na zegar wiszący w moim pokoju. Do rozpoczęcia lekcji zostało jeszcze ponad pięćdziesiąt minut. Nie zważając na to wyszłam z domu. Nie chciałam czekać aż domownicy się obudzą i obdarzą mnie kolejną porcją wyrzutów.
Doszłam pod szkołę w dziesięć minut. Nikogo nie było dookoła więc postanowiłam usiąść na krawężniku i poczekać. Po kilkunastu okrutnie nudnych minutach na horyzoncie pojawiła się Marcelina. Miała na sobie czerwony T-shirt, jeansy do kolan, converse'y w kolorze bluzki i złotą biżuterię. Włosy miała związane w dwa warkocze, luźno opadające na ramiona. Na szyi spoczywały jej ukochane czerwone słuchawki. Paznokcie były naprzemiennie biało-czerwone.
- Cześć Marcysiu. - Przywitałam się i przytuliłam przyjaciółkę.
- Cześć Marylko.- Uśmiechnęła się i podniosła do góry swoje dłonie. - Patriotyzm na całego.
- Widzę. - Odpowiedziałam i jeszcze raz dokładnie przyjrzałam się przyjaciółce. - Lubisz czerwony, co?
- Ja kocham czerwony! - Wykrzyknęła radośnie i wzięła mnie pod rękę. - Mam zamiar dzisiaj zapolować.
- Na co? - Zapytałam zupełnie nieświadoma co miała na myśli.
- Na chłopaków. - Odpowiedziała zupełnie spokojnie.
Po chwili obie parsknęłyśmy śmiechem.
**********
Szkoła okazała się całkiem przyjazna. Mili nauczyciele, miłe osoby, łatwy materiał. Lekcje minęły mi jak z bicza strzelił. Szybko wyszłyśmy ze szkoły, ale Marcelina oświadczyła, że obiecała załatwić coś dla cioci więc musi lecieć. Pożegnałyśmy się i każda poszła w swoją stronę. Gdy szłam w kierunku domu jakaś grupka chłopaków potrąciła mnie i runęłam z hukiem na chodnik. Żaden się nie zatrzymał, żeby mi pomóc. Żaden oprócz jednego.
- Najmocniej przepraszam. - Powiedział z angielskim akcentem i podał mi rękę. Jak na Angola to bardzo dobrze znał Polski.
- Nie ma za co. - Powiedziałam i otrzepałam prowizoryczny kurz ze spodni.
- Jestem Julian. - Powiedział grzecznie i uśmiechnął się.
- Maryla. - Orzekłam obojętnie. A przynajmniej to miało wyglądać obojętnie, bo ten cały Julian był tak przystojny, tak szarmancki i tak pociągający, że przy nim chyba nie dało się zachować obojętności. Miał włosy w karmelowym odcieniu, był wyskoki, dobrze zbudowany i nieziemsko przystojny.
- Dałabyś się zaprosić na kawę? - Zapytał po chwili milczenia.
- Chyba odmowa nie wchodzi w grę. - Skwitowałam i uśmiechnęłam się.
Doszliśmy do małej kawiarenki, o której niektórzy mogliby powiedzieć ,,romantyczna". Piliśmy kawę i rozmawialiśmy. Dowiedziałam się, że Julian był studentem pierwszego roku na uniwersytecie medycznym. To znaczy, że miał dwadzieścia lat. Tylko trzy więcej niż ja. Ja nie miałam za wiele do powiedzenia. Mój życiorys nie należał do porywających.
- O której kończysz jutro lekcje? -Zapytał w końcu chłopak.
- O drugiej.- Odpowiedziałam. - A co?
- Jeżeli nie miałabyś nic przeciwko chciałbym po ciebie przyjść. -Uśmiechnął się zawadiacko.
- Serio? Najpierw olewasz dla mnie kolegów, a teraz jeszcze to?- Zapytałam. To dziwne. Teraz nie ma takich dżentelmenów. Może to jakiś podstęp, a zadawanie się z tym Julianem to nie jest zbyt dobry pomysł? A może po prostu chciał być miły? Nie wiedziałam.
- Czyli się nie zgadzasz? - Zapytał. Było widać, że mu przykro.
- Nie. Nie o to chodzi. Jasne, że się zgadzam.- Odpowiedziałam.
Pożegnaliśmy się i ruszyłam w stronę domu. Ciekawe co wyniknie z mojej nowej znajomości z tajemniczym Julianem?
*******************
Odrabiałam lekcje gdy nagle zauważyłam świstek wystający z mojej torby. Wyjęłam go i okazało się, że to serwetka z tej kawiarni. Rozwinęłam ją i ujrzałam numer telefonu oraz dopisek: ,, Mam nadzieję, że zadzwonisz." Hmmm. Zadzwonić? Postanowiłam na razie trzymać go w niepewności. Niech się stara. Po chwili mój telefon zadzwonił. Bałam się, że nie wiadomo jak Julian zdobył mój numer telefonu. Nie. To na szczęście Marcelina.
- Hej, co dzisiaj fascynującego robiłaś? - Zapytała,
- Nie zgadniesz.
************
Hej. To już piąty rozdział. :D. Jak coś to Julian, czyta się Dżulian.
No i kolejny! Fajnie, że wstawiłaś. Bardzo mi się podobało. Ciekawi mnie postać Juliana. Życzę dużo weny ~Tini
OdpowiedzUsuńO zapowiada się ciekawie :) Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału z Julianem i Marylką :).......ciekawi mnie co się między nimi wydarzy.
OdpowiedzUsuńCzekam na więcej :-*
Super! Ciekawe co dalej! Weny ~Viola
OdpowiedzUsuń