- Tabletki nasenne?
- Kristen, przykro mi…
- Przykro ci? Przykro ci, że ty i twoi koledzy
od tenisa usmażyliście faceta, a teraz on chce dorwać mnie? Jeśli nie
zauważyłaś to jest jego bankiet. A ja jestem ostatnim daniem.
Koszmar
z ulicy wiązów: Władca snów
***********
Czuję w płucach
powietrze. Czuję, że to jeszcze nie koniec. O nie świecie, nie pozbędziesz się
mnie tak łatwo. Próbuję wyczuć pod palcami cienki materiał nadmuchiwanego
materaca. Jest. Matt nie skazał mnie na śmierć.
- Anna… - Słyszę
jego głos. – Nic ci nie jest?
- Nie. – Odpowiadam
i wspieram się na jego ręce. – Jest okey.
- Mówiłem, że coś
może ci się stać.
- Tak. – Dla
świętego spokoju przyznaję mu rację. – Mówiłeś. Wiesz, co? Chciałabym już iść
do domu.
- Odprowadzić cię? –
Pyta troskliwie.
- Nie trzeba. –
Podnoszę się z materaca, na który upadłam. – Dzięki Matt.
- Nie ma za co. –
Całuje mnie w policzek, a ja marzę już tylko o śnie.
Puszczam się pędem
przed siebie. Ignoruję krzyki pracowników parku, którzy pytają czy nic mi nie
jest. To wszystko nie może być przypadek. Najpierw zabójstwo na imprezie, teraz
to. Ktoś musiał specjalnie naciąć uprząż. Teraz wiem jedno. Mama musi wiedzieć
coś na ten temat. Od dawna coś ją dręczy, nie pozwala spać w nocy. Zawsze gdy
pytałam zbywała mnie. Może z ostatnimi wydarzeniami ma związek jakieś
wydarzenie z przeszłości? Z przeszłości moich rodziców, którą tak bardzo
starali się wyrzucić z pamięci.
***************
Nerwowo próbuję
otworzyć drzwi kluczem, ale te okazują się otwarte. Wpadam do środka jak
oparzona. Moim jedynym celem, w tym momencie jest rozmowa z rodzicielką. Ona
musi coś wiedzieć. Po prostu musi.
- Mamo! – Krzyczę,
bo nie mogę jej nigdzie znaleźć.
- Jestem w
łazience!
Pędem wkraczam na piętro i kieruję się wprost do łazienki.
Mama, owinięta w zielony szlafrok stoi przed lustrem i myje zęby.
- Jak było na
przesłuchaniu, skarbie?- Pyta, jednocześnie wypluwając pastę do umywalki.
- Prawie się
zabiłam! – Wypalam, a mama gwałtownie odwraca się w moją stronę.
- Na komisariacie?!
– Pyta i zaczyna się krztusić.
Wywracam oczami. Czas przejść do rzeczy.
- W parku linowym,
zdaje się, że to nie był przypadek. – Mówię podejrzliwie. – Lepiej powiedz
jeśli coś wiesz.
Teraz już po prostu musi wyznać mi prawdę.
- O czym ty mówisz,
Anna? – Wydaje się zmieszana.
- To morderstwo,
wypadek w parku… - Zaczynam. – Czy ma to jakikolwiek związek ze sprawą z waszej
młodości?
Chyba nie wytrzymam jeśli znów mnie okłamie.
- Ależ skąd. – Jąka
się, nerwowo skubiąc zębami brzeg rękawa.
- Powiedz mi! –
Krzyczę. – Nie zniosę już więcej kłamstw!
Mama, ze
zrezygnowaniem siada na brzegu wanny.
- To zdarzyło się
gdy miałam siedemnaście lat. Po śmierci rodziców przeprowadziłam się do
Londynu, gdzie poznałam tatę. Podczas pewnej przejażdżki udało nam się
zdemaskować mafię narkotykową. Oni… - Głos jej się łamie. – Porwali mnie i moją
przyjaciółkę. Zginęła wraz z przyjacielem taty. Nam udało się uciec, ale
wiedzieliśmy, że to jeszcze nie koniec. Dostawaliśmy listy z pogróżkami. W
końcu, w końcu… Oni cię porwali Annabelle. Byliśmy załamani. Zażądali wysokiego
okupu, ale my nie przystaliśmy na propozycję i zawiadomiliśmy policję. Udało
nam się ciebie odzyskać, ale to nie był jeszcze koniec. Znów zaczęliśmy
dostawać listy, mówiące, że jeszcze tego pożałujemy. Nawet nie wyobrażasz sobie
jak duże mogą być sekty… Być może to co dzieje się ostatnio to ich sprawka. Nie
wiem. Naprawdę nie mam pojęcia Annabelle. Nie mówiliśmy ci, bo to było dla nas
naprawdę trudne…
Staję jak wryta.
Sekta? Porwanie? Co to ma wszystko znaczyć?
- Dlaczego tyle czasu
mnie okłamywaliście?! – Pytam ze łzami w oczach. – Nie rozumiecie? Oni chcą
dopaść mnie, przez to co zrobiliście wy! Myśleliście, że będziecie w stanie mnie
ochronić kłamiąc mi prosto w twarz!? Jeśli ja teraz zginę to będzie tylko i
wyłącznie wasza wina!
W tym momencie brak
mi słów. Po prostu wychodzę.
Zamarłam.
OdpowiedzUsuńBoże kochany po prostu czytałam, a serce waliło mi tak samo jak wtedy gdy Fauss(nie pamiętam dokładnie) mówił Anieli prawdę - wiesz o czym mówię.
A więc jednak.
Mafia.
To oni mają coś wspólnego z tym wszystkim. Matko jedyna ja Cię zabiję jeśli nie zaczniesz pisać szybciej.
Rozdział genialny. Po prostu boski. Najlepszy jaki pojawił się na blogu!
Życzę mnóstwa weny.
Pozdrawiam.
Dorcas
Zapraszam na rozdział 7 dar-kornelii-talent-czy-przeklenstwo.blogspot.com
OdpowiedzUsuńFantastyczny! Nie mogłam oczu oderwać! Pisz dalej.....muszę dowiedzieć się co dalej....Zaraz eksploduje! Czekam!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Rose :)
HEJ! Nominowałam cię do Liebster Blog Award! Szczegóły na syriusz-black-i-dorcas-meadowes.blogspot.com
OdpowiedzUsuń