- Cześć Julek. Nie. Nie zgodziła się. - Przysłuchiwałam się rozmowie cioci i wujka. - Tak. Dzwonię tylko po to żeby ci o tym powiedzieć. No to cześć.
Rozłączyła się i schowała telefon do torebki.
- I? - Zapytałam
- Wyjedziesz do Londynu. Będziesz mieszkać u moich znajomych i chodzić do polskiej szkoły. - Powiedziała.
Londyn? Świetnie. Będę mogła wreszcie odciąć się od tego wszystkiego i zapomnieć o rodzicach.
- Co ty na to? - Zapytała ciocia i zaczęła poprawiać fryzurę.
Tak. To cała ona.
- Dzięki ciociu. Zgadzam się. - Odpowiedziałam całkiem szczerze.
- Ze spadku po rodzicach sfinansujemy twoją szkołę i zakwaterowanie. - Tłumaczyła.- Skoro i tak nam się nic z niego nie należy to chociaż tobie się przyda.
Zaśmiałam się w duchu.
- Dobrze. Kiedy mogę wyjechać? -Zapytałam.
- Muszę wstępnie skonsultować się z moimi znajomymi i zadzwonić do szkoły.- Powiedziała.
- Dzięki ciociu, że to dla mnie robisz.- Powiedziałam. Może wcale aż tak bardzo nie jestem jej obojętna.
- Ja już muszę lecieć jeżeli chcemy szybko wszystko załatwić. - Powiedziała i wyszła z domu.
Uśmiechnęłam się. Londyn. Nowy karaj, nowi ludzie, nowe zasady. Ciekawe jak to wszystko się ułoży.
*************
Zaraz po przebudzeniu ruszyłam do komputera i wpisałam w wyszukiwarkę coś o polskich szkołach w Anglii. Podobno jest tam tak jak tutaj w Polsce. Tylko podręczniki są trochę inne. Wszyscy pozytywnie o nich mówią. Świetnie. Jak na razie wszystko szło dobrze. Zostało jeszcze czekać na telefon od cioci. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie płatki na śniadanie. Włączyłam telewizor i zaczęłam przysłuchiwać się jakiejś nudnej audycji. Po chwili usłyszałam dzwonek do telefonu. Na ekraniku widniał napis: Ciocia Klara. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i przywitałam się.
- Wszystko załatwione Marylko. - Powiedziała z entuzjazmem ciocia. - Szkoła, dom.
- Super. Kiedy mogę jechać? - Zapytałam.
- Wyślę ci na maila adres szkoły i moich znajomych.- Powiedziała. -Potem sama wypłacisz pieniądze i poszukasz jakiegoś samolotu, dobrze?
- Dobrze. - Zgodziłam się i włożyłam do ust łyżkę płatków.
- Zdzwonimy się jeszcze. Pa. - Powiedziała ciocia, a ja bez pożegnania rozłączyłam się. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie pojadę nawet jutro i wreszcie odetnę się od tego koszmaru. Zacznę wszystko od nowa.
W ekspresowym tempie ubrałam się i spakowałam wszystkie swoje rzeczy. Po chwili zadzwoniła Anka.
- Cześć kochana. -Przywitała się.- Co z tobą? Tak nagle wybiegłaś z tej stypy, a potem nawet nie zadzwoniłaś.
- Przepraszam. Jakoś nie miałam głowy. - Tłumaczyłam. - I jest jeszcze jedna bardzo ważna rzec, o której muszę ci powiedzieć.
- No?
- Wyjeżdżam do Anglii. - Powiedziałam cicho.
- Co?! Na ile? - Zapytała.
- Być może na stałe.
Wtedy przyjaciółka cicho westchnęła i zapadła między nami niezręczna cisza.
Hej! Fajny blog. Pozytywnie mnie zaskoczyłaś. Sama wolę blogi fanfiction itp. Ale twój jest całkiem ciekawy. Czekam co dalej. ~Viola
OdpowiedzUsuńKolejny rozdział jeszcze lepszy. Wszystko rozkręca się powoli i stopniowo. Super. Życzę weny ~Tini
OdpowiedzUsuńP.S. U mnie nowa notka.
O widzę że historia się rozkręca na dobre :)
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział :)