wtorek, 23 września 2014

Rozdział 1. Wypadek



   Siadłam przy biurku czekając na telefon od komisarza. Miał mnie zawiadomić co z moimi rodzicami. Przed chwilą uczestniczyli w wypadku samochodowym. Czułam się strasznie czekając na ,,wyrok”. Po chwili odezwał się piosenka ,,Another brick in the wall” Floydów. Nerwowo wygrzebałam telefon z etui i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
    - Słucham? – Zapytałam siląc się na spokojny ton.
    - Pani Kępińska?- Zapytał komisarz,
    - Tak! – Wykrzyknęłam.
    - Chciałbym panią zawiadomić, że pani rodzice nie przeżyli wypadku. Pani mama zmarła w czasie dojazdu do szpitala, a ojciec na stole operacyjnym. – Powiedział policjant beznamiętnie.
     Upuściłam telefon na podłogę i rzuciłam się na łóżko. Płakałam całą noc. To niemożliwe. Nie mogli zginąć. Byli dla mnie całym światem.

                                                             **********
 Obudziło mnie słońce wdzierające się do pokoju przez okno. Zaraz mama zawoła mnie na śniadanie. Nie. Mama nie żyje. Postanowiłam, że nie będę płakać. Tak nie zwrócę rodzicom życia. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w czarne jeansy i koszulkę w tym samym kolorze. Zarzuciłam na ramię torebkę i wyszłam z domu. Musiałam skonsultować się z Policą i lekarzami. Gdy doszłam na komisariat wszyscy pracownicy grzecznie mnie spławili i kazali iść do szpitala. Tam lekarz prowadzący zagadnął mnie w sprawie śmierci rodziców.
     - Panno Kępińska…- Zaczął.
     - Wystarczy Marylo. – Zaproponowałam.
     - Chodzi o ciała pani rodziców. – Powiedział półgłosem.
Od razu mnie zemdliło. Chciał mi ich pokazać. Mimo wahań udałam się za nim do kostnicy. Tam na stole leżały ciała moich rodziców przykryte prostokątną płachtą. Wtedy przypomniałam sobie wszystkie chwile spędzone razem. Te dobre i te złe. Znów się rozpłakałam. W końcu nie byłam potworem bez serca. Nie mogłam już dłużej na to patrzeć i wybiegłam z kostnicy. Zadzwoniłam do zakładu pogrzebowego. Po kilku godzinach zabrali ciała. Niedługo miało spotkać mnie najokropniejsza rzecz na świecie. Pogrzeb własnych rodziców.
*****************************************************************
No i skończyłam pierwszego posta. Jeżeli przeczytaliście - skomentujcie. Bardzo mi na tym zależy :)

2 komentarze: